24.01.2011

W blasku świec



Zima wróciła, z nieba sypie się biały puch. Wieczory dłużą się niemiłosiernie, chociaż dnia zaczyna powoli przybywać. Żeby uprzyjemnić sobie zimowe wieczory i wprowadzić trochę romantycznej atmosfery, często zapalam świece. I zastanawiam się cóż jest takiego w tych małych płomykach, że tak wpływają na nasz nastrój. Może przywołują ducha minionych epok, kiedy nikt nie słyszał o elektryczności? A może kojarzą się z ciepłem i przytulnością? Ja kocham blask świec, poniważ przywołuje miłe wspomnienia i daje wytchnienie od pospolitego światła żarówki.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam świece, zresztą kto ich nie lubi? W ich ciepłym świetle wszystko wygląda lepiej, bałagan i zmarszczki znikają ;-) Czasami jak mam "fazę' sama dla siebie zapalam mnóstwo świec i napawam się urokiem chwili...
    A te maleńkie foremki metalowe na babeczki... pamiętam takie z dzieciństwa, jeszcze ich kilka zostało w domu moich Rodziców.
    Słoneczko u nas dzisiaj, wiesz? chociaż rano musiałam skrobać szyby w aucie...
    Ściskam ciepło ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ nastrojowo, cudnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zapalam swiece co wieczor, zwlaszcza w jesienno-zimowym czasie.
    Uwielbiam ten blask i kiedy cien plomykow skacze po scianie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. świece? kto ich nie lubi :) aż żal że w akademikach montują te wykrywacze dymu :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, jest coś takiego magicznego i wciągającego w małych ognikach. Ja też jestem ich wielką fanką )))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastic shots!!! Salut!!!

    Francesc, http://balapertotarreu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń