11.04.2011

Mała rzecz a cieszy



Pogoda ostatnio nie dopisuje, łatwo więc popaść w przygnębienie. Trzeba zatem znaleźć sposób na poprawienie sobie humoru. Podobno zakupy są najpopularniejszym sposobem na chandrę. Muszę przyznać, że coś w tym jest. Nie ciągnie mnie jednak do sklepów odzieżowych czy obuwniczych, ale do przeróżnych bibelociarni, kwiaciarenek czy targowisk staroci. Polowanie na ładne drobiazgi bywa szalenie wciągające, a nawet uzależniające ;) Jednak budżet mam ograniczony, więc i łupy skromne. Ale takie wyszperane, upolowane, wyciągnięte z zakamarków drobiazgi potrafią cieszyć tak samo jak drogie i eleganckie dekoracje. Tym razem w roli poprawiaczy humoru wystąpiły malutka taca i serwetka :)

6 komentarzy:

  1. Taca jest urocza... myślałam że sama ją popełniłaś ;-))
    Zazdroszczę tych klamociarni, już Ci wspominałam, ja nie znam takich w okolicy, a prawdziwe cudeńka z nich przynosisz.
    Nie martw się, moja droga, cieplejsze dni nadejdą już niebawem ;-))
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie tez nie ciagnie do sklepow z ubraniami czy obuwiem, tak jak Ty wole dekoracje do domu:-)
    Swietne zakupy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie za to przyciągają wszelakie firany, obrusy,dywany, talerze, puszki itd... ;D dośc praktyczne rzeczy, ale jak sądzę wynika to tylko i wyłącznie z marzeń, o własnym lokum, może kiedyś..

    OdpowiedzUsuń
  4. tacka jest przepiękna :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze drobiazgi. Wcale się nie dziwię, że wolisz takie zakupy.
    Ja wybieram sie na Koło po Świętach. Może coś upoluję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha! Sama chętnie bym taka tacę ustrzeliła. Grtuluję świetnych połowów.

    OdpowiedzUsuń