31.10.2011

Happy Halloween


Chociaż to nie jest nasza tradycja, postanowiłam przystroić balkon lampionem. Dyniowy lampion, czyli Jack O'Lantern, jest dziełem moim i mojego narzeczonego.
Muszę się przyznać, że jest to nasz pierwszy taki wyrób, ale chyba całkiem nieźle sobie poradziliśmy :)
Dziękuję wam serdecznie za ciepłe słowa i troskę. Ogólnie czuję się lepiej, choć trochę dokucza mi kręgosłup. Mam jednak nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.
Pozdrawiam was cieplutko i życzę upiornie fajnego Halloween :)

29.10.2011

Jamniki







Dziś pokażę wam kolekcję mojej mamy. Od jakiegoś czasu zbiera ona figurki jamników. Na ostatnim zdjęciu nasz kochany Jackie, który mieszka teraz w psim niebie i za którym bardzo tęsknimy.
A u mnie niestety nie dzieje się ostatnio dobrze. Niedawno zasłabłam w pracy i odwieziono mnie do szpitala. Nie wiadomo czy przyczyną było serce czy zwyrodnienie kręgosłupa. Póki co czekam na wizytę u specjalisty, którą mam dopiero za pół roku. Sprawę stanu naszej służby zdrowia taktownie przemilczę.

27.10.2011

Japońska jesień




Za oknem coraz częściej jesienna szaruga, więc zapraszam was do odkrywania uroków Japonii :) Najnowszy numer czasopisma Torii już do nabycia w Empiku lub bezpośrednio w Wydawnictwie Kirin.
Tym razem napisałam o japońskim mistrzu fotografii z przełomu XIX i XX wieku oraz zdałam relację z warszawskiego koncertu mega-gwiazdy japońskiej sceny muzycznej.
Zapraszam do lektury :)

24.10.2011

Chryzantemy wcale nie złociste



Któż nie pamięta tej piosenki z dawnych lat? Ale moja chryzantema wcale nie jest złocista, tylko biała :) Kupiłam ją podczas weekendowego zakupowego szaleństwa :) Najbardziej podobają mi się właśnie takie chryzantemy wielkokwiatowe, chociaż inne odmiany też są ładne. U nas te kwiaty kojarzą się przede wszystkim z Zaduszkami, ale przecież jest to piękna jesienna dekoracja domu, balkonu czy ogrodu.

21.10.2011

Dom pachnący lawendą



Mama mojego narzeczonego uwielbia zapach lawendy. Dlatego w łazience można znaleźć lawendowe mydełko, w szafach saszetki, a na balkonie krzaczek lawendy. Dziś wybrałyśmy się na zakupy i naszym łupem padła doniczka z Bolesławca. Tym sposobem lawenda zyskała nową oprawę. Krzaczek pozował na krześle w salonie :) A na wiekowym kredensie pojawiła się dekoracja z suchych miniaturowych słoneczników.

18.10.2011

Wyszperane drobiazgi





Bardzo podobają mi się malutkie buteleczki, flakony, stare szkło laboratoryjne i apteczne. W minioną niedzielę wybrałam się na słynną giełdę na warszawskim Kole. Pojechałam tam bez konkretnego celu, po prostu rozejrzeć się. Było sporo ślicznych staroci, których ceny przyprawiały o mały zawrót głowy (wszędzie to okropne cwaniactwo), było też sporo zwyczajnego chłamu, ale kiedy już prawie pogodziłam się z myślą, że wrócę z pustymi rękami, wpadły mi w oko te drobiazgi - widoczna na drugim zdjęciu buteleczka i drewniana szpulka nici. Kupione dosłownie za parę złotych.
Moja upolowana buteleczka nie jest bardzo stara, ale i tak mi się podoba. Za to buteleczka z trzeciego zdjęcia wyszperana gdzieś kiedyś przez mojego tatę jest dużo starsza, a do tego ma ozdobną zatyczkę. Teraz zamierzam zapolować na kolorowe szkło apteczne, zielone lub brązowe. Bardzo chciałabym wybrać się do osławionej mekki klamociarzy, czyli do Czacza, ale bez samochodu to może być niewykonalne. Czasem jednak prawdziwą perełkę można znaleźć na lokalnym targowisku, więc nie rezygnuję z poszukiwań.

15.10.2011

Pod znakiem królika




Wiadomo, że królik jest moim znakiem rozpoznawczym. Dlatego też głowiłam się jak nadać moim tagom bardziej indywidualny charakter. Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam w papierniku ten ozdobny dziurkacz, wiedziałam, że to jest to. Teraz królik umieszczony na etykietce może spokojnie zastąpić mój podpis :) A do moich naturalnych jesiennych dekoracji dołączyły modrzewiowe gałązki. Jestem fanką wszystkich iglastych drzew, a modrzew podoba mi się ze względu na jego delikatność; szyszeczki są bardzo kruche, ale ładnie prezentują się jako dodatki do bukietów, wieńców i innych kompozycji.

11.10.2011

Jesiennie, rustykalnie







Lubię jesień z dala od wielkiego miasta. Jesień na polach i łąkach, zakradającą się do ogródków i przemykającą leśnymi dróżkami. Dziś parę zdjęć z minionego weekendu, jeszcze muśniętych słońcem. Od rana u mnie deszczowo, więc takie widoki poprawiają mi humor. I dziękuję wam, moje drogie, za przemiłe komentarze, sprawiacie mi ogromną radochę :) Niestety sama rzadko mam teraz okazję odwdzięczyć się w podobny sposób, ale jak tylko czas pozwoli, odwiedzę wasze blogi i postaram się zostawić choć parę słówek.

08.10.2011

Kawa czy herbata?




Brakowało mi imbryczka z prawdziwego zdarzenia i wczoraj wreszcie kupiłam kamionkowy Bolesławiec. Kamionkę bardzo lubię, ponieważ ma rustykalny charakter i kojarzy się z wiejskim domostwem. Wyszperałam też malutki ceramiczny pojemnik na kawę. Nie potrafię powiedzieć czy bardziej lubię herbatę czy kawę, więc zakupy robię i kawowe i herbaciane :) A po drodze zerwałam kilka rajskich jabłuszek do dekoracji.

05.10.2011

W brązach



Niedawno kupiłam tablicę korkową. Ponieważ codziennie robię dużo różnych notatek, a karteczki na lodówce trochę mi przeszkadzają, toteż taki gadżet jest mi niezbędny. Z braku weny i czasu na przeróbkę tablicy, po prostu wygładziłam ramę papierem ściernym i surowe drewno pomalowałam brązową patyną dzięki czemu uzyskałam wyraźny rysunek słojów. Tablica docelowo będzie zdobić ścianę, ale dziś posłużyła mi do kolejnej jesiennej aranżacji. I tak się złożyło, że sporo u mnie brązów w różnych odcieniach - drewno, wiklina, kasztany, orzechy, fotografia w sepii...

02.10.2011

W kratkę




Piękny weekend dobiega końca. Pogoda dopisała, ale niestety nie miałam zbytnio okazji się nią nacieszyć. Pół soboty minęło mi na walce z migreną, a większość niedzieli na różnych obowiązkach domowych. Dlatego znów nie mogę pokazać żadnych nowości, bo i czasu na wszelaką twórczość nie miałam. Powiem za to, że uwielbiam wstążki w kratkę i zawsze gdy widzę taką w pasmanterii, po prostu muszę kupić :) Lubię nimi dekorować wazony, dzbany i butelki. Może kiedy wreszcie doczekam się maszyny do szycia, wykorzystam je w bardziej twórczy sposób, ale póki co, zwyczajnie cieszą moje oczy :) A przechodząc aleją wysadzaną kasztanowcami nie omieszkałam nazbierać kasztanów. Od dziecka mam do nich słabość i sentyment. Zachwyca mnie ich kolor i połysk. Kto z was pamięta jak robiło się z nich przeróżne zwierzaki-cudaki i ludziki? A tak było u mnie w piątek rano: