14.03.2012

Trochę Skandynawii







Przeglądając skandynawskie blogi co rusz natykałam się na zdjęcia przepięknych wiosennych kwiatów, przeważnie kolorowych jaskrów. Pozazdrościłam więc właścicielkom owych blogów i także zakupiłam jaskra. Ale przyznam, że nie było to takie łatwe. Ten urokliwy kwiatuszek marzył mi się już od jakichś dwóch lat, niestety próżno szukałam go po kwiaciarniach i kwiatowych giełdach. Jedna pani nawet otwarcie przyznała, że nie sprowadza jaskrów, bo się to zwyczajnie nie opłaca. Nie pozostawało mi zatem nic innego, jak tylko pogodzić się z tą sytuacją. Aż wreszcie zeszłej niedzieli wracając z Kaziuków, wstąpiłam przypadkiem do pewnej kwiaciarni i jakież było moje zdumienie, gdy zobaczyłam nieco przywiędłe, sponiewierane, ale jednak jaskry :) Wybór był mizerny, bo tylko w kolorze żółtym lub pomarańczowym. Ale lepszy wróbel w garści :) Jak widać zdecydowałam się na nasycony pomarańcz. Oczywiście jaskier zamieszkał w osłonce z Ikei. A obok pozuje moja Maryjka przywieziona z Częstochowy. I ptaszyna z Podkowy Leśnej.

5 komentarzy:

  1. Widzisz dowiedzialam sie ze te kwiaty nazywaja sie jaskry. Wczoraj bylam w kwiaciarni byly, biale najbardziej spodobaly mi sie, ale wzielam szafirki i krokusy.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna kompozycja, bardzo mi się podoba!
    A jaskry również lubię...
    Dobrych dni Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja go widzialam wczoraj w supermerkecie, w dziale z kwiatami, byly rozne kolory, widzialam waniliowe, cuuudowne:-) Tez nie wiedzialam, ze po polsku to jaskier..
    sciskam
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że są w tak mocno nasyconym pomarańczu, zazwyczaj widywałam żółte, złociste i kremowe... Piękny jest! I kolejna ptaszyna? Ależ Ty masz szczęście do tych drobiazgów ;-))
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja mam identyczne szkalne serducho:)jaskry uwielbiam ale w kremowym kolorze:)

    OdpowiedzUsuń