31.08.2012

Chata za wsią







Dzisiaj ostatnia wizyta w skansenie. Chata już bardziej współczesna, bo z lat 40-50 ubiegłego wieku. Część sprzętów doskonale pamiętam z dzieciństwa - pralkę Franię, sierp, którym babcia ścinała chwasty pod drzewkami owocowymi i kosę, którą dziadek kosił trawę, lampę naftową, przy której czytałam, gdy nie było jeszcze prądu, kanki, w których nosiło się mleko od zaprzyjaźnionych gospodarzy. W Muzeum Wsi Mazowieckiej, jak na wieś przystało, były też i zwierzęta - krasula, kozy, kury, kaczki, gęsi i perliczki. A wracając zauważyłam, że lato nieubłaganie dobiega końca. W lesie cudnie zakwitły wrzosy, kalina przystroiła się czerwonymi koralami i spadły już pierwsze kasztany.

7 komentarzy:

  1. Urocza chatka :) I te ozdoby pod sufitem..
    Pralkę Franię też pamiętam z dzieciństwa :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Brdzo klimatyczne... bardzo lubiętakie miejsca, wspaniale się je ogląda , pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chatka jak z obrazka! A i króliczka przemyciłaś ;-)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna chatka,naoglądałaś się pewnie różnych szczegółów.
    Zawsze w skansenach są takie dyskusje,kto jakie przedmioty pamięta z dzieciństwa.Hmm im kto starszy tym niestety więcej pamięta:)))(mówię o sobie oczywiście).Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Toto je moja šálka kávy, J.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczny ten skansen - tam nas jeszcze nie było :) Ale wpisujemy sobie już w plan podróży :)

    OdpowiedzUsuń