31.10.2012

Bez dyni





Dobiega końca ostatni dzień października. Wigilia Wszystkich Świętych, Halloween, Dia de los Muertos, Samhain - szczególny czas i jedyna taka noc w roku. W zeszłym roku był lampion z dyni, w tym planowałam dynię dekupażową, ale zabrakło mi czasu na jej ukończenie. Zatem w charakterze dekoracji został mi tylko srebrzony szklany dyniowy pojemnik, w którym na co dzień przechowuję orzechy. Jeśli zaś chodzi o tradycję, to przyznaję, że lubię zarówno nasz polski czas zadumy i refleksji, jak i brytyjsko-amerykańskie Halloween. Chociaż nie uczestniczę w klubowych imprezach ani nie wkładam żadnych kostiumów, to lubię w tą noc posiedzieć przy świecach i obejrzeć dobry horror. Moimi ulubionymi są "Jeździec bez głowy" Tima Burtona oraz "Nawiedzony" Jan'a de Bont. Z dzieciństwa pozostało mi także zamiłowanie do opowieści o duchach, dlatego też często wracam do książki M. R. James'a "Ghost Stories".

A na koniec zdjęcie zrobione w poniedziałek w drodze do pracy - krzew dzikiej róży w mroźnej szacie.

3 komentarze:

  1. Większość filmów Burtona nadaje się na wieczorki grozy :) Też bardzo lubię "Jeźdźca..." .
    Mam nadzieję, że mróz pójdzie sobie precz jeszcze na kilka tygodni, choć tak pięknie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piekne nastrojowe zdjecia, a roza bardzo malarsko oszroniona.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie spędzam ten wieczór.Duuużo świec!Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń